3. UWAGA: zwrotu zatrzymanego dokumentu może dokonać zarówno organ, który go wydał jak i organ, który go zatrzymał. 4. UWAGA: Postępowanie wobec DR (PC) zatrzymanego przez stacje. kontroli pojazdów odbywa się na dotychczasowych zasadach. Stacja kontroli pojazdów zatrzymuje fizycznie dokument i przesyła go jak dotychczas do organu Kompletną bezmyślnością wykazał się kierowca vw, który wczoraj spowodował wypadek drogowy w Myszyńcu. W jego wyniku jedna osoba trafiła do szpitala. Po zdarzeniu kierowca uciekł z miejsca wypadku. Sprawne działania policjantów z Komisariatu Policji w Myszyńcu pozwoliły na szybkie jego zatrzymanie. Mężczyzna był pijany oraz posiadał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów Podsumowując, najczęściej na dodatkowe badanie techniczne wysyła właściciela policja w następstwie wypadku, w którym auto zostało znacząco uszkodzone. Dowodu dodatkowego badania technicznego po naprawie może zażądać również wypłacający odszkodowanie ubezpieczyciel. Może się tak stać jedynie w razie uszkodzenia elementów Mieli tylko oderwane od auta sprawcy lusterko i blisko 800 samochodów do sprawdzenia. Po ponad dwóch tygodniach kaliscy policjanci dotarli do sprawcy Samochód został zatrzymany jako dowód rzeczowy w sprawie i będzie podlegał oględzinom biegłych sądowych, którzy po przeprowadzeniu dokładnych badań pojazdu wydadzą opinię. Opinia ta będzie stanowić główny dowód w sprawie. Do chwili wydania opinii pojazd musi pozostać do dyspozycji policji i biegłych. Rozumiem, że Pańskiej Producenci samochodów przewidują możliwość naprawiania pojazdów. Wytwarzają elementy karoseryjne, podłużnice oraz przeróżne profile, a autoryzowane warsztaty otrzymują wskazówki dotyczące technologii napraw. Haczyk tkwi w kosztach. Zakup nowych elementów oraz wspawanie, przynitowanie lub wklejenie ich w konstrukcję pojazdu jest Policjanci z komendy policji w Grójcu zatrzymali 42-letniego mężczyznę podejrzanego o śmiertelne potrącenie rowerzysty i ucieczkę z miejsca wypadku. Okazało się, że kierował autem bez prawa jazdy, był też poszukiwany do odbycia kary więzienia. Jak przypomina nadkom. Agnieszka Wójcik, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Kierowca forda został zatrzymany. Miał ponad 2 promile w wydychanym powietrzu. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku, będąc pod wpływem alkoholu, grozi kara do 12 lat więzienia. Badanie specjalistyczne po wypadku lub kolizji. 94 zł. Pozostałe dodatkowe badania techniczne: Opłata. Badanie samochodu, który ma być używany jako taksówka. 42 zł. Po wprowadzeniu zmian konstrukcyjnych, które powodują zmianę danych w dowodzie rejestracyjnym. 82 zł. Badanie po montażu instalacji do zasilania gazem. 114 zł Zatrzymany dokument pojazdu zarejestrowanego za granicą, z wyjątkiem przypadków określonych w ust. 1a pkt 4 i 6, pozostawia się w jednostce Policji, Straży Granicznej albo Krajowej Administracji Skarbowej przez okres 7 dni. Po upływie tego terminu dokument przekazywany jest przedstawicielstwu państwa, w którym pojazd jest zarejestrowany. M2pK. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego złotowskiej jednostki, którzy w poniedziałek działali na terenie Zakrzewa, zatrzymali na ul. Domańskiego do kontroli drogowej samochód dostawczy marki Fiat Ducato Mundurowi działając w ramach nowych uprawnień sprawdzili także aktualny stan drogomierza. Okazało się, że nie zgadzał się odczyt przebytych kilometrów na liczniku, z wpisem, który widniał w zaświadczeniu o badaniu technicznym pojazdu. W chwili kontroli odczyt drogomierza fiata wskazywał 130 tysięcy kilometrów, natomiast wpis z badania technicznego, które przeprowadzono w kwietniu 2019 roku wskazywał, że pojazd ma przebytych ponad 396 tysięcy kilometrów. Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego złotowskiej komendy wyjaśniają teraz jak doszło do takiej rozbieżności wskazań licznika i kto jest za to odpowiedzialny. Przypominamy treść art. 306a. Kodeksu Karnego § 1. Kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. § 2. Tej samej karze podlega, kto zleca innej osobie wykonanie czynu, o którym mowa w § 1. § 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca czynu określonego w § 1 lub 2, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. KPP Złotów Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów do artykułu: Zatrzymany z cofniętym licznikiem. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty, zgłoś go za pomocą linku "zgłoś". Kierowca porsche, który śmiertelnie potrącił niepełnosprawnego w centrum Warszawy to motoryzacyjny patoinfluencer - ogłosili aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Dodają, że prawdopodobnie brał udział w nielegalnych wyścigach i zarzucają policji bezczynność. - Dostajemy takie sygnały od obserwatorów, że nawet jak dzwonią na policję, to są proszeni o podanie imienia, nazwiska i numerów rejestracyjnych uczestników takich imprez. Policja po prostu nie współpracuje z mieszkańcami - powiedziała w rozmowie z portalem rzeczniczka MJN Marta Marczak. Kierowca porsche potrącił śmiertelnie niepełnosprawnego przechodzącego przez ulicę Marszałkowską w nocy z 17 na 18 lipca. Aktywiści miejscy ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze wskazują, że w sprawie jest wiele niejasności. Nie wiadomo dokładnie, z jaką prędkością porsche jechało w chwili wypadku, choć policja przyznaje, że była ona wyższa niż dozwolona. Na zdjęciach widać, że maska pojazdu jest wgnieciona, uszkodzony jest też dach, a przednia szyba została rozbita, co wskazuje na dużą siłę uderzenia. - Jest dużo zdjęć z wypadku i widać, że policja stoi ze sprzętem do pomiaru prędkości. To prawda, że sprawą zajmuje się prokuratura i będą rozstrzygać o tym biegli, ale policja zrobiła pomiar wstępny - powiedziała portalowi rzeczniczka MJN Marta Marczak. Dodała, że aktywiści zwrócili się do stołecznej policji z pytaniem o prędkość porsche w chwili wypadku, ale nie otrzymali Stołeczna Policji obwinia pieszego, który w ocenie policjantów przeszedł w niedozwolonym miejscu. Aktywiści z MJN są przeciwnego zdania. Uważają, że niepełnosprawny miał prawo przejść przez ulicę w miejscu, w którym doszło do o ruchu drogowym mówi, że kierowca ma obowiązek zatrzymać pojazd i umożliwić przejście osobie niepełnosprawnej lub o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej. Rzeczniczka stowarzyszenia Miasto Jest Nasze zwróciła uwagę, że pieszy, który zginął pod kołami porsche, poruszał się o kulach, więc kierowca nie mógł ich nie zauważyć. Policja z kolei tłumaczy, że przepis nie dotyczy jezdni, na której są tory. Choć ulicą Marszałkowską rzeczywiście poruszają się tramwaje, rzeczniczka MJN uważa, że w tym przypadku nie jest tak łatwo rozstrzygnąć, że pieszy nie mógł przejść przez ulicę. - Jeden samochód tam ustąpił pierwszeństwa, wtedy mężczyzna wszedł na jezdnię i został potrącony - zwróciła uwagę z udziałem porsche. Zginął niepełnosprawny. Sprawcą motoryzacyjny patoinfluencer?MJN w poniedziałek ogłosiło na Facebooku, że sprawcą wypadku jest motoryzacyjny patoinfluencer. Wieczorem policja przekazała, że 27-letni Patryk D. został aresztowany i czeka na rozmowę z jako dowód opublikowali zdjęcia pokazujące nick umieszczony na karoserii porsche, a także screen z tik toka patoinfluencera. Widać na nim licznik samochodu pokazujący prędkość przekraczającą 300 km/h. „Chwalił się w social media jazdą 300 (!) km/h. W sobotę zebrał tego owoce: zabił pieszego poruszającego się o kulach. Wjechał w niego z taką siłą, że jego szczątki były rozrzucone na kilkanaście metrów. Ile musiał jechać? Policja nie podała tej informacji, za to zaczęła od razu przerzucać winę na ofiarę, pisząc kłamstwa o „przechodzeniu w niedozwolonym miejscu” - napisali aktywiści. Dodali, że „są to efekty budowanej przez lata «kultury» za****lania po ulicach jako stylu życia”. „Odpowiadają za to nie tylko patoinfluencerzy i wspierające ich organizacje i grupy, które należałoby potraktować jako przestępcze. To przede wszystkim wina polskiej policji, która latami zajmowała się rozdawaniem odblasków pieszym, zamiast infiltrować znane wszystkim grupy facebookowe poświęcone nocnym wyścigom po mieście i wyłapywaniem potencjalnych drogowych zabójców. Przecież sami chwalą się swoimi przestępstwami w sieci. Ale policja nie zrobiła z tym absolutnie NIC. Komenda Stołeczna Policji – na co czekacie? Mamy wam podać adresy tych stron i profili, które zachęcają do zabijania na ulicach?” - czytamy w poście stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Aktywiści zapowiedzieli, że nie pozwolą, by sprawa MJN sprawca wypadku mógł być uczestnikiem nielegalnych nocnych wyścigów Warsaw Night Racing. Jedna z takich „imprez” odbywała się w sobotę i zakończyła się przed północą, około pół godziny przed wypadkiem. „Gazeta Wyborcza” zapytała organizatorów WNR, czy kierowca, który potrącił śmiertelnie pieszego, uczestniczył w takim wyścigu. Zaprzeczyli, by mieli z kierowcą coś wspólnego. Zapewnili też, że ich spotkania są bezpieczne, bo "nie szaleją na drogach publicznych, a tym bardziej w centrum miasta".Rzeczniczka Miasto Jest Nasze powiedziała, że aktywiści otrzymują skargi od mieszkańców na nielegalne wyścigi. Dostajemy takie sygnały od obserwatorów, że nawet jak dzwonią na policję, to są proszeni o podanie imienia, nazwiska i numerów rejestracyjnych uczestników. Policja po prostu nie współpracuje z mieszkańcami, którzy zgłaszają przekraczanie prędkości lub podejrzenie nielegalnych wyścigów. Stowarzyszenie miejskich aktywistów zamierza podjąć walkę z piractwem drogowym w Warszawie i wspomóc mieszkańców. - Będziemy chcieli, żeby mieszkańcy miasta, którzy dostrzegają problem nielegalnych wyścigów, dali temu odpór. Niebawem poinformujemy, jakie działania zamierzamy podjąć - przekazała rzeczniczka MJN. Jest Nasze/"Gazeta Wyborcza"/"Super Express"/oprac. AK Przekręcony licznik w używanym aucie, to niestety w wielu przypadkach standard w polskich komisach i giełdach. Paradoksalnie dzieje się tak tylko dlatego, że sami kupujący tego sobie życzą...Dla niewprawionych kierowców kupno samochodu, może być sporym problemem. Tym większym, im starszy jest nasz wymarzony pojazd. Porad dotyczących aut najczęściej szukamy w Internecie. Na dziesiątkach stron i setkach for dyskusyjnych można znaleźć informacje na temat spalania, awaryjności czy ogólnej ergonomii jazdy. Niestety nie dowiemy się czy i w jaki sposób sprzedawca chce nas oszukać. Po rozmowach z handlarzami, kupcami i mechanikami postanowiliśmy wyjawić trochę sekretów na temat przekrętów licznikowych i zastanowić się dlaczego tak bardzo chcemy i dajemy się oszukiwać. Oszukaj mnie! Niestety, w przypadku samochodowych oszustw wina leży po obu stronach. To stwierdzenie jest brutalne, ale prawdziwe. Oczywiście nikt nie może być odpowiedzialny za oszustwa drugiej osoby, jednak... Biorąc pod uwagę sytuację na polskim rynku samochodów używanych wychodzi na to, że chcemy być oszukiwani. W Polsce przyjęło się, że samochodu z przebiegiem powyżej 200 tys. km już się nie kupuje. A co dzieje się z samochodami z "dwójeczką" na liczniku? "Kręci się" je. Przykładem może tu być Marek z Sosnowca. Jeździł w pracy prywatnym samochodem (Opel Astra, 2004), po 7 latach przyszedł czas na wymianę. Niestety, ze stanem 240 tys. km nie było dane wstawić go nawet do najgorszego komisu w Zagłębiu. - Przez 3 miesiące wystawiałem go w sieci, stał z kartką przy ulicy, jeździłem po komisach i nic. Nawet jednego telefonu nie było. Po tym czasie spotkałem jakiegoś handlarza, który doradził mi, żebym cofnął licznik. Dostał swoją dolę, a ja miałem o 130 tys. km mniej. Podniosłem cenę o 4 tys. zł zł i wystawiłem. Po 3 dniach auto poszło bez żadnego zarzutu. A przecież stan techniczny się nie zmienił… Dwójeczka w roczniku, brak dwójeczki na liczniku W sukurs idą sprzedawcy używanych samochodów. Każdy, jak jeden, przyznaje, że Polacy chcą być oszukiwani, bo wbiło im się do głowy pojęcie, że auto nie może przekroczyć magicznej bariery 200tys. km. - Jak sprowadzisz auto z Niemiec ze stanem 300 tys. km z 2000 roku, to wiadomo, że to nie pójdzie. Trzeba go kręcić do maksimum 160 tys. żeby wyglądało na 15 tys. km rocznie. To dobry przebieg, bo Polacy uważają, że w Niemczech autami jeździ się tylko na zakupy. A jest dokładnie na odwrót. Na zachodzie są autostrady nie do oglądania, a do jazdy. Tam 400 tys. 6 lat, to normalne. Tamte auta po 10 latach są lepsze niż w Polsce po trzech. Mówi jeden ze sprzedawców na Dolnym Śląsku. - Dajmy na to taki że taki pan Kazik - a dziennie na giełdzie jest takich ze trzydziestu - widzi moje auto (BMW 320ci Coupe, 2000r.) i jest zainteresowany kupnem. Podchodzi, ogląda, widzi przebieg i rezygnuje, bo ma ponad 300 tys. km. Nic tylko wziąć i się wkur****. Dlatego cofam i ten sam pan Kazik na drugi tydzień bierze auto od mojej żony, a po miesiącu dzwoni zadowolony z wyboru. To jest ta właśnie mentalność 200 tys. Kręcą też do przodu Pan Bogdan postanowił nabyć drogą zakupu używane Audi. Auto nosiło ślady normalnej eksploatacji, wyposażone było w oryginalny zestaw fabrycznych dokumentów i kluczyków. Jednym słowem pewniak! Nic bardziej mylnego. - Jak się potem okazało samochód nie był ani razu w oficjalnej sieci serwisowej. Po przekręceniu licznika handlarz pojechał do salonu Audi na wymianę żarówki i wtedy pojawił się wpis w bazie danych potwierdzający przebieg – opowiada niedoszły właściciel. Na szczęście auto zostało sprawdzone przez bardzo bystrego mechanika. Okazało się, że samochód w trakcie eksploatacji w Niemczech miał wypadek i był wyceniany dla ubezpieczalni o czym nie wiedział sprzedający. W bazie ubezpieczyciela wpisano przebieg 324 tys. km! Handlarze, którzy od lat zajmują się sprowadzaniem samochodów z zagranicy ripostują. - W Polsce najczęściej sprzedaje się samochody w przedziale 8 do 20 tys. złotych – wyjaśnia Pan Tomasz z Krakowa – Osobiście staram się sprowadzać samochody wyprodukowane po roku 2000. Obecnie klienci wymagają stanu "salonowego" i do tego, aby przebieg auta był poniżej magicznej liczby 200 tys. km. - Nie oszukujmy się. – dopowiada jeden ze sprzedawców z Dolnego Śląska – Nie ma dziesięcioletnich aut z małymi przebiegami. Większość tych samochodów ma przebiegi na poziomie 220 – 400 tys. km. Komis samochodowy w Olkuszu. W ofercie srebrny VW Golf z 2003 roku. Stan rewelacyjny, TDI, automat. Przebieg 145 tys. km, cena 19 tys. zł. Daniel z Olkusza opowiada – Proszę sobie wyobrazić taką sytuację. Jedziemy po samochód do Niemiec. Na miejscu okazuje się, że jest Golf IV w TDI z automatem. Bierzemy, bo nie ma już nic lepszego. Do poprawy zderzak. Cena przystępna, pali, jeździ. Przebieg 247 tys. km. Auto przyjeżdża do Polski i jedziemy na giełdę. Duży przebieg odstrasza klientów. Mała korekta i auto z przebiegiem 145 tys. km trafia na rynek. Jaki z tego morał? Cofnij licznik od razu to od razu sprzedasz bo ludzie sami się o to proszą, bo jakiś "głupi sąsiad czy ich mechanik" komuś coś nagada i robi się problem, powiem szczerze klientów strasznie boli jak widza dwójkę z przodu na liczniku, a nie widzą dwójki w roczniku. Kręcą też do przodu Ciekawostką jest fakt, że liczniki kręci się także do przodu. - Znam przypadek, że stan licznika został zweryfikowany inaczej niż zwykle – opowiada handlarz z Dolnego Śląska – trzeba było po prostu nabić 90 tys. dodatkowych kilometrów. Historia dotyczy Forda Focusa 1,8 TDC z 2002 roku. Samochód w oryginale miał przejechane zaledwie 70 tys. km. Niestety nikt nie chciał w to uwierzyć. Dopiero po sztucznym "nabiciu" kilometrów samochód się sprzedał. Na zakupy z mechanikiem Jeśli chcemy kupić używane auto, a czujemy że nasza wiedza jest niewystarczająca to najlepiej na zakupy wybrać się z doświadczonym mechanikiem, który zna wszystkie przekręty handlarzy. Za 200 zł, przez cały dzień będzie sprawdzał, negocjował i radził. - Moja weekendowa praca, to gra w kotka i myszkę ze sprzedawcami. Na giełdzie auto prawie zawsze jest kręcone, teraz w moich rękach i oczach leży sprawdzenie ile naprawdę przejechał. Opisuje swoją pracę Marek Kornelis, mechanik samochodowy. Pomimo wszystkich sugestii i sprawdzania pojazdu, nie możemy być pewni, że kupujemy auto w idealnym stanie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest kupno samochodu z kilkumiesięczną gwarancją salonu, gdzie auta zostawiane są w rozliczeniu, a my mamy gwarancję, że auto nie rozpadnie się w drodze do domu. Policja Policjanci sprawdzają stan liczników. Są już ujawnione pierwsze nieprawidłowości fot. Świętokrzyska Policja Share Tweet Policjanci coraz częściej spisują stan liczników w kontrolowanych samochodach. Umożliwia im to ustawa, która zaczęła obowiązywać w maju ubiegłego roku. Jak informuje Komenda Wojewódzka w Kielcach, liczniki nie są sprawdzane jedynie podczas akcji związanych z masowym sprawdzaniem stanu trzeźwości kierowców. – Każdorazowo sprawdzając drogomierz, policjanci porównują jego wskazania z zapisem w bazie danych. W przypadku gdy stwierdzone zostanie, że ktoś mógł ingerować we wskazania drogomierza, czyli potocznie mówiąc cofnął licznik, policjanci dokonują oględzin pojazdu, wykonywana jest dokumentacja fotograficzna, a następnie prowadzone są czynności, które mają na celu ustalenie jak doszło do zmiany wskazań drogomierza – informuje Świętokrzyska Policja Na terenie województwa świętokrzyskiego do tej pory odnotowanych zostało kilka przypadków, w których było podejrzenie ingerencji w liczniki. Jeden z takich przypadków miał miejsce w gminie Stąporków, gdzie koneccy policjanci zatrzymali do kontroli drogowej mężczyznę kierującego osobową hondą. Odczyt licznika i porównanie go z zapisem w bazie danych, wskazywał na to, że przebieg auta zmieniony został o ponad 23 tysiące kilometrów. – Zgodnie z art. 306a KK. dokonywanie zmian wskazania drogomierza lub ingerencja w prawidłowość jego pomiaru, jest zagrożona karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności – wyjaśniają policjanci. Policja Kielecka Policja szuka świadków wypadku. Poszkodowany rowerzysta Opublikowano 4 dni temu- 31 lipca 2022 fot. Świętokrzyska PolicjaKielecka Policja wciąż wyjaśnia jak doszło do wypadku na skrzyżowaniu Alei Legionów i ul. Gagarina. Chodzi o zdarzenie ze środy 13 lipca, w wyniku którego poszkodowany został rowerzysta. (więcej…) Policja Pijana matka spowodowała wypadek. Wiozła 5-letniego synka [ZDJĘCIA] Opublikowano 3 tygodnie temu- 15 lipca 2022 fot. Świętokrzyska PolicjaSkrajną nieodpowiedzialnością wykazała się 32-latka, która mając 2,6 promila, przewoziła w takim stanie 5-letniego synka. Kobieta spowodowała wypadek, skutkujący tym, że chłopczyk trafił do szpitala. (więcej…) Policja Świętokrzyskie: Dramatyczny wypadek podczas prac na polu. Kierowca ciągnika nie przeżył Opublikowano 1 miesiąc temu- 2 lipca 2022 fot. Świętokrzyska PolicjaDo dramatycznego wypadku doszło podczas prac polowych w Czekarzewicach Drugich w powiecie opatowskim w województwie świętokrzyskim. Na stromym zboczu pola przewrócił się ciągnik z podpiętym rozrzutnikiem, na którym znajdowały się trzy mauzery wypełnione wodą. (więcej…) Policja Kierowca audi wjechał na plażę w Sielpi i zakopał się. Był pijany Opublikowano 1 miesiąc temu- 2 lipca 2022 fot. facebook / Kieleckie Patrole Finałem w policyjnej celi zakończyła się podróż 38-latka z Końskich, który mając ponad promil alkoholu wjechał swoim audi na plażę w Sielpi. Mężczyzna tłumaczył się, że tak go prowadziła nawigacja. Teraz swoje tłumaczenia będzie musiał przedstawić przed sądem. (więcej…) Policja Wysoki mandat za jazdę hulajnogą na Ślichowicach. 28-latek i 22-latka zapłacą po 2,5 tys. złotych Opublikowano 1 miesiąc temu- 26 czerwca 2022 fot. w wysokości 2500 złotych zakończył przejażdżkę mieszkaniec gminy Piekoszów i młoda kielczanka. Oboje zostali przyłapani na kierowaniu hulajnogą elektryczną przez policjantów z drogówki. 22-latka miała w swoim organizmie 0,6 promila, z kolei 28-latek wydmuchał ponad promil. (więcej…) Policja Zamówił do paczkomatu… narkotyki. Policjanci już na niego czekali Opublikowano 1 miesiąc temu- 25 czerwca 2022 Świętokrzyscy policjanci zatrzymali 21-latka z Sandomierza, którego podejrzewali o posiadania środków odurzających. Przypuszczenia policjantów szybko się potwierdziły, a młody sandomierzanin wpadł na gorącym uczynku. Zatrzymany został tuż po odebraniu przesyłki z paczkomatu. (więcej…)